Boża miłość do ludzi PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Jan Rykała   

Często chodzę popływać w pobliskim oceanie. Niekiedy jeżdżę na oddaloną o parę kilometrów plażę o nazwie: Wom beach. Jest tam rafa koralowa więc można obejrzeć mnóstwo kolorowych ryb pływających sobie w pobliżu rafy.
Kiedyś uderzyło mnie takie zjawisko: kiedy siedziałem sobie nieruchomo w wodzie w pobliżu rafy po jakimś czasie pływało wokół mnie sporo małych, kolorowych ryb, niektóre z nich próbowały nawet mnie ugryźć biorąc mnie pewno za kawał mięsa leżący w wodzie. Kiedy tylko się poruszyłem całe to stado ryb bardzo szybko uciekło w kierunku rafy, gdzie czuło się bezpieczne

Dało mi to do myślenia i zobrazowało nasze ludzkie relacje z Bogiem. Wierzymy wszyscy, że On jest miłością, bo tak nas poucza Pismo św. i nauka Kościoła i pewno wielu z nas przyjmuje tę tezę i wiarę za intelektualnie prawdziwą. Jednak w naszym życiu jest trochę inaczej. Jesteśmy jak te ryby, które gdy nie czują się niczym zagrożone podpływają i nawet próbują coś „uszczypnąć” dla siebie, ale gdy Bóg chce do nas wyciągnąć rękę, my jak te ryby, uciekamy, myśląc często, że Bóg chce nas skrzywdzić, nie czujemy się w Jego obecności bezpieczni. Boimy się Boga jak Adam w raju po grzechu, który ukrył się, bo odkrył, że był nagi, co wcale nie oznaczało nagości ciała, ale jego ograniczoność i słabość jako stworzenia.

Więcej…
 
Co widział 'Jasiu' sto lat temu w Papui - opowieść piąta PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. SAC WD   

Dość ważnym elementem życia wyspiarzy,  było podróżowanie na stały ląd lub między wyspami. Znając mniej więcej zachowanie się morza o poszczególnych porach roku, dość regularne zmiany sezonowe wiatru, sztormów i pory deszczowe, z góry układali swe plany podróżnicze. A lubili podróżować, bo przecież sami (ich przodkowie) kiedyś wyruszyli z głównego lądu na podbój wysp. Teraz w okresie spokojnego morza i wiatrów, zwanych RAY – wiejących ze wschodu wyruszali w rejs.

Całość eskapady poprzedzał jak zwykle odpowiedni rytuał i obrzęd. Trzeba było załatwić sprawy z duchami, bo przeciecz morze to nie przelewki. Duże kanoe mogące pomieścić nawet kilkanaście osób, zaopatrzone w maszt i żagiel oraz odpowiednią platformę na górze, ruszały w morze na jego łaskę i niełaskę. Głównie chodziło o wymianę handlową, utrzymanie więzi z rodzinami i klanami oraz wymianę informacji i niekiedy nawet poszukiwanie nowych panien do małżeństw.
Najpierw do brzegu, do swoich, a później wzdłuż wybrzeża najczęściej na zachód do sąsiadów. Gdy w ciągu kilku miesięcy zaczęły zamieniać się wiatry na zachodnie same pchały ich z powrotem do domu. Umiejętność wykorzystywania sprzyjających sił natury gwarantowały powodzenie całej wyprawie i ułatwiały zadanie.
Powracający witani byli niemal jak bohaterowie przywożący prezenty i wieści oraz to czego nie było na wyspie. Poddawani odpowiednim czynnościom, zgodnie z „kastomem” kończono wyprawę odpowiednim obrzędem.

Więcej…
 
Orędzie Benedykta na Światowy Dzień Misyjny 2012r PDF Drukuj Email
Wpisany przez Benedykt XVI   

 

Powołani, aby (...) ukazywali blask Słowa prawdy (List apost. «Porta fidei», 6)

Drodzy bracia i siostry!

Obchody Światowego Dnia Misyjnego mają w tym roku bardzo szczególne znaczenie. Upamiętnienie 50. rocznicy rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II, otwarcie Roku Wiary i Synod Biskupów poświęcony nowej ewangelizacji potwierdzają wolę Kościoła angażowania się z większą odwagą i zapałem w missio ad gentes, aby Ewangelia dotarła aż na krańce ziemi.

Ekumeniczny Sobór Watykański II, w którym uczestniczyli biskupi katoliccy pochodzący ze wszystkich zakątków ziemi, był jasnym znakiem uniwersalności Kościoła, zgromadził bowiem po raz pierwszy tak wielu ojców soborowych przybyłych z Azji, Afryki, Ameryki Łacińskiej i Oceanii. Byli to biskupi misjonarze i biskupi rdzenni, pasterze wspólnot istniejących wśród ludności niechrześcijańskiej, którzy na obradach Soboru ukazywali obraz Kościoła obecnego na wszystkich kontynentach i którzy stawali się wyrazicielami złożonych rzeczywistości ówczesnego tak zwanego «Trzeciego Świata». Bogaci w doświadczenia zdobywane w swej pracy pasterzy Kościołów młodych i tworzących się, ożywiani zapałem do szerzenia królestwa Bożego, przyczynili się oni w istotny sposób do potwierdzenia potrzeby i pilności ewangelizacji ad gentes, a zatem do postawienia w centrum eklezjologii natury misyjnej Kościoła.

Eklezjologia misyjna

Współcześnie misyjność nie uległa osłabieniu, co więcej, nastąpił wydatny rozwój refleksji teologicznej i pastoralnej w tym zakresie, a zarazem znów jawi się ona jako pilna, zwiększyła się bowiem liczba osób, które jeszcze nie znają Chrystusa: «Ogromna jest liczba ludzi czekających jeszcze na Chrystusa» — pisał bł. Jan Paweł II w encyklice Redemptoris missio na temat nieustającej aktualności mandatu misyjnego, i dodawał: «Nie możemy być spokojni, gdy pomyślimy o milionach naszych braci i sióstr, tak jak my odkupionych krwią Chrystusa, którzy żyją nieświadomi Bożej miłości» (n. 86).

Więcej…
 
Trochę wiadomości z PNG PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   

Drodzy w Chrystusie! Moc pozdrowień z Papui.

Znowu minęło trochę czasu więc daje znać, że żyje i piszę parę słów. Od wielu już lat mam tę „przypadłość”, że okres Wielkiego Postu jest dla mnie duchowo bardzo trudny. Zwykle nie kończy się to z Wielkanocą, ale ma poślizg paru tygodni, aby „doświadczalnie” przeżyć zmartwychwstanie Pańskie nie tylko w wierze, ale i w życiu.

W tym roku stało się to gdzieś pośrodku maja. Cieszę się, tymczasem radością i pokojem serca. W tym roku 9 maja minęło 20 lat mojego kapłaństwa, które w większości jest misyjne. Bogu dzięki za ten wielki dar, dzięki wszystkim, którzy się za mnie modlą, abym w tym kapłaństwie wytrwał i służył zarówno Bogu jak i ludziom. W maju mamy u nas w parafii coś w
rodzaju „nabożeństw majowych” chociaż daleko im do tych odprawianych w Polsce.

Tutaj to ludzie odprawiają sami w swoich rodzinach lub zbierze się dwie lub kilka rodzin i odmawiają różaniec i litanię. Na zakończenie maja mamy wspólną Mszę św. kiedy to modlimy się we wszystkich intencjach, które były zanoszone podczas nabożeństw.

Więcej…
 
Wizyta Wielkiego Gościa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   

Misjonarz OpowiadaW dniach od 30 maja do 9 czerwca spodziewaliśmy się wizyty Wielkiego Gościa. Wielkiego z dwóch względów: po pierwsze wzrost prawie 2 metry, a po drugie, to nasz Przełożony Prowincjalny z Polski: ks. Prowincjał Adrian Galbas SAC.

W Port Moresby, w stolicy Papui Nowej Gwinei odebrał Go z lotniska jeden z braci werbistów, który poproszony został, by ugościć naszego Gościa u siebie w domu. Po tak długiej podróży idea wzięcia prysznica, zjedzenia normalnego śniadania i rozprostowania nóg we w miarę wymiarowym łóżku, to luksus, na który człowiek po prostu czeka.

Powitanie na Kairiru

O godzinie 14.30 wszyscy pojechaliśmy na lotnisko w Wewak, by odebrać naszego Gościa z ostatniego etapu podróży. Powitaliśmy... Jego walizkę. Z samolotu, który miał międzylądowanie w Wewak i szykował się do dalszego lotu do Vanimo, wyszli pasażerowie, ale pośród nich nie było naszego Wielkiego Gościa.

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 10